0
Twój koszyk

Jak Feniks z popiołów powstaje


Upadałam tyle razy, że przestałam to liczyć.
Były momenty, gdy myślałam, że to już koniec mojego życia – że nikt nie powinien doświadczać tyle cierpienia.
W moim sercu rozgościły się strach, lęk, ból i krzywda.
Karmiłam się tymi uczuciami przez lata, aż zapuściły głębokie korzenie.
A jednak gdzieś na dnie duszy tliła się iskierka nadziei – cicha,
ale niegasnąca. Wiedziałam, że moja historia nie może tak się skończyć.
Szukałam rozwiązań. Gotowych odpowiedzi. Cudownego eliksiru. Uzdrowiciela.
Na swojej drodze napotykałam jednak tylko kolejne rozczarowania, problemy, kłody i kamienie rzucane pod nogi.
I wtedy – gdy wydawało mi się, że więcej już nie uniosę – pojawiła się Ona.
Moja Moc.
Zrozumiałam, że to właśnie przez wszystkie te trudne doświadczenia – ból, cierpienie, rozczarowania  ukształtowałam się na nowo. Zbudowałam siebie z łez, z bólu, z tego, co miało mnie złamać.
Zamiast walczyć – nauczyłam się odpuszczać i ufać.
Zamiast naciskać – nauczyłam się cierpliwie czekać.
Dziś jestem bliżej siebie niż kiedykolwiek wcześniej.
Pozwalam sobie odpoczywać. Odpuszczać. Być.
Wszystko, czego szukałam na zewnątrz, mam w sobie.
I nikt nie jest w stanie mi tego odebrać.
Bez oczekiwań – które karmią jedynie rozczarowanie i ból – stawiam granice.
Granice z miłości i szacunku do siebie.
Nie żyję już według cudzych schematów ani pod czyjeś dyktando. Zbyt wiele lat na to straciłam.
Lęk i strach przestały mną rządzić.
Wybieram spokój. Wybieram miłość.
Prowadzi mnie moja wewnętrzna intuicja.
Dziękuję za ból i cierpienie, przez które przeszłam – bo to one mnie ukształtowały. To one mnie obudziły.
Dzięki nim żyję dziś w swojej mocy i sprawczości.
Wszystko nabrało głębszego sensu w chwili, gdy przestałam patrzeć na swoje życie przez pryzmat krzywdy, bólu, żalu i poczucia niesprawiedliwości.
Wtedy w końcu zobaczyłam siebie – w prawdzie.
Dla każdej niewidzialnej matki/rodzica –
to, co dziś wygląda jak koniec, jest początkiem Twojej mocy.
Z popiołów nie rodzi się słabość.
Rodzisz się Ty.
zdjęcie autorstwa Agnieszka Klim

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *